Aktualności
Najazd na Gdynię
Swoje największe dotychczasowe sukcesy, koszykarze AZS-u Koszalin osiągali w nieswoich halach. Awans do PLK uzyskali na parkiecie Turowa Zgorzelec, wygrywając tam decydujący mecz playoff 1. ligi. Puchar Polski przywieźli z Warszawy, gdzie zdobyli go na parkiecie Torwaru. Dzisiaj przed Akademikami szansa na kolejny wielki sukces i znowu awans do półfinału rozgrywek ligowych czeka na nich w obcej hali, tym razem w Gdyni. Poprzednie wymienione tryumfy, mimo sporego oddalenia od Koszalina, zgromadziły liczną koszalińską publiczność. I w Zgorzelcu, i w Warszawie Akademikom towarzyszyła spora grupa kibiców. Szczególnie duża – na Torwarze. Akcję zapisów na ten wyjazd śledziła koszykarska Polska, odliczając kolejne autobusy chętnych. Ale było co podziwiać: w ciągu tygodnia zebrała się grupa 500 osób chętnych pokonać w ciągu jednego dnia długą podróż, by móc dopingować swą drużynę, by zobaczyć puchar Polski wznoszony przez koszalinian i cieszyć się razem z zawodnikami. Organizatorzy tego wyjazdu dwoili się i troili, by znaleźć na koszalińskim rynku odpowiednią ilość autobusów i kierowców, by każdemu kibicowi zapewnić okolicznościową koszulkę. Było warto, bo Torwar tego wieczoru był biało-niebieski, a Akademicy niesieni dopingiem rozegrali świetny mecz, godny finału.
ctb, 02.05.2012 r. godz. 15:22
Jest lepiej!
Nie było jeszcze takiego sezonu, w którym Akademicy pokonali zespół Prokomu dwukrotnie. Nie było jeszcze takiego sezonu, w którym Akademicy wygrali 2 mecze w ćwierćfinale playoff. Nie było jeszcze takiego sezonu, w którym na pomeczowej konferencji prasowej pojawiła się inna niż publiczna ogólnopolska telewizja. Nie było jeszcze takiego sezonu, w którym kibice Czarnych Słupsk demonstrowali poparcie Akademikom w trakcie rozgrywanego równolegle własnego meczu. Tego wszystkiego doświadczyliśmy dzisiaj.
ctb, 29.04.2012 r. godz. 23:53
Pobici koszykarze
Zapowiedź 4. meczu ćwierćfinałowego między AZS-em a Asseco Prokomem Gdynia miała być zatytułowana: gorzej nie będzie. Tytuł nieco przewrotny, ale piątkowym zwycięstwem nad mistrzem Polski Akademicy osiągnęli ubiegłoroczny wynik i w niedzielę mieli szansę go poprawić. Powody ku temu są wyraźne, bo po raz pierwszy w historii pojedynków między tymi drużynami, obserwujemy tak wyrównaną walkę. Niestety, dzisiaj należy się zastanowić czy czas teraźniejszy, użyty w poprzednim zdaniu jest uzasadniony i czy rzeczywiście koszalinianie mają jeszcze szansę na przedłużenie ćwierćfinałowej serii. Dlaczego? Ponieważ zawodnicy AZS-u ucierpieli wczoraj po treningu w bójce pod koszalińską halą. Klub w oficjalnym komunikacie podaje, że w wyniku napaści agresywnych pseudokibiców piłkarskich, prawie wszyscy koszalińscy koszykarze odnieśli obrażenia, najpoważniejsze LaMont McIntosh, który ma złamaną prawą rękę.

Wydaje mi się, że fakt, który opisuje ten komunikat, nie mieści się w zdolności percepcji normalnego człowieka: sportowcy zostali pobici przez kibiców. Z jednej strony mamy więc sportowców – czyli ludzi, których praca polega na przyswajaniu sobie zasad dyscypliny sportu oraz treningu, pozwalającym podnosić możliwości fizyczne, by być lepszym w sportowej rywalizacji, a z drugiej kibiców – czyli tych, którzy pasjonują się sportową rywalizacją i dla których sportowcy trenują, doskonalą swe umiejętności. Można wywnioskować, że kibic lubiący tę sportową rywalizację, potrafi docenić i wysiłki, i starania sportowców. Zapewne dlatego w sobotnim komunikacie klubu znalazła się informacja o pseudokibicach – bo kibic nie traci szacunku dla sportowca tylko dlatego, że ten używa innej piłki.
Pseudokibice spod Gwardii są pewnie tego samego chowu co ci, którzy usiłowali zaistnieć w czasie transmisji telewizyjnej z niedawnego finału piłkarskiego Pucharu Polski. Wyraźnie było widać, że tym w Kielcach nie zależało na dopingowaniu swoich drużyn, na tym, by okazały się lepsze od rywali na boisku. Im zależało na tym, żeby na trybunach pokazać, że są lepsi o tych, którzy przyjechali za drużyną przeciwnika, że wyłamali więcej krzesełek, że puścili więcej rac, że bardziej absorbowali sobą służby porządkowe. Socjologowie potrafią uzasadnić takie zachowania i wytłumaczyć dlaczego są one istotniejsze niż sport, niż gra, której na murawie chyba mogłoby nie być.

Czym natomiast wytłumaczyć napaść na sportowców innej dyscypliny? Czy w ogóle są tu jakieś podteksty i animozje okołosportowe? Czy może mamy do czynienia ze zwykłą – jakkolwiek idiotycznie brzmi w tej sytuacji ten przymiotnik – napaścią, spowodowaną na przykład niewłaściwym spojrzeniem w prawo? Policja prowadzi śledztwo i jest wielce prawdopodobne, że pozna kulisy tego pożałowania godnego zajścia. Klub w swoim oświadczeniu deklaruje pełną współpracę z organami ścigania w celu wyjaśnienia jego okoliczności. I słusznie, bo obok tego, że ktoś doznał obrażeń i winnych należy ukarać, jest jeszcze wymiar inny, medialny. Czy nam się to podoba czy nie, przez wczorajszy incydent ucierpi wizerunek i miasta, i klubu. Władzom klubu właśnie skomplikowały się ścieżki przed kolejnym, zapowiadającym się obiecująco, sezonem, bo trzeba będzie zapewniać potencjalnych kandydatów do gry, że Koszalin nie jest miastem, w którym koszykarzom łamie się ręce.

Paradoksem jest to, że incydent przed Gwardią zdarzył się dzień po znakomitym występie przeciwko aktualnym mistrzom kraju, w którym to Akademicy byli wyraźnie lepsi, a także w dniu, w którym George Reese i jego fundacja AWU zorganizowali 2. koszykarski kamp dla młodych adeptów tego sportu. Zajęcia z dziećmi i młodzieżą prowadzili wszyscy koszykarze AZS-u, między innymi po to, by wyłowić następców Zeliga, Dolińskiego czy Razika. A wieczorem, po zajęciach i treningu – taka nagroda, kto wie czy nie od ojców i braci młodych adeptów.
ctb, 29.04.2012 r. godz. 09:21
Ćwierćfinał w Koszalinie
Po dwóch meczach ćwierćfinałowych, rozegranych w Gdyni z Prokomem, Akademicy są o krok od pożegnania się z tegorocznymi rozgrywkami. Mecze z mistrzem Polski zakończyły się jego pewnymi wygranymi, ale czy to znaczy, że koszalinianie okazali się zespołem z zupełnie innej ligi? Otóż nie! Sprawozdawcy z tych spotkań, także gdyńscy uczestnicy, podkreślają dzielną postawę AZS-u, zespołowość gry, ambicję i waleczność. Oba mecze AZS przegrał w końcówkach, będąc przez większą część spotkań równorzędnym przeciwnikiem najlepszej – można polemizować ze względu na małą liczbę spotkań gdynian – drużyny zasadniczej części sezonu. Koszalinianom z pewnością nie pomógł długi odpoczynek od gry LaMonta McIntosha, który – kto wie – w pełnej dyspozycji mógłby okazać się brakującą mocą AZS-u, szczególnie w 1. spotkaniu.
ctb, 27.04.2012 r. godz. 10:27
Przed ćwierćfinałem
Zapowiedzi walki ze strony zawodników i trenerów AZS-u, „niepolityczny” typ Jacka Łączyńskiego na polskikosz.pl, deklaracja Adama Łapety o nielekceważeniu przeciwnika, dyplomatyczne wypowiedzi trenera Andrzeja Adamka - to głosy mówiące, że AZS potrafi grać w koszykówkę i doceniające rywali.
Z drugiej strony - „nie róbmy jaj, AZS nie będzie drugą Resovią”, brak telewizyjnej transmisji, mimo że przecież gra Prokom i chóry opinii kibiców, dla których PLK to jedynie 6 drużyn i może jeszcze Śląsk Wrocław. Dzisiaj początek zmagań ćwierćfinałowych w PLK.

Kibice w Koszalinie liczą na dobry występ swoich zawodników i zdecydowanie nie ustawiają Akademików na straconej pozycji. Początek rywalizacji o 19.00
ctb, 21.04.2012 r. godz. 16:41
Ostatnia kolejka
Dziś wieczorem oczy kibiców AZS-u zwrócone będą w stronę Starogardu i Trójmiasta. Koszalinianie swe ostatnie spotkanie rozgrywają na Kociewiu i wynik tego meczu nie będzie miał znaczenia dla ich pozycji w tabeli: 8. miejsce przed playoff zajęli już wcześniej. Oczywiście nie będzie dla nich sukcesem gdy wrócą do Koszalina na tarczy. Drużynie dobrze zrobiły mecze rozgrywane w grupie pre-playoff, w której nie mieli godnych siebie rywali. Bilans w grach 11-2 i 1105-959 w punktach mówi sam za siebie. Jednakże wydaje mi się, że większą wartością dla zespołu była możliwość wdrażania nowych rozwiązań taktycznych. AZS Urlepa gra zupełnie inaczej niż AZS Herkta, lepiej, bardziej zespołowo i z nastawieniem na obronę, co akurat nie jest niespodzianką, bo zespoły prowadzone przez Słoweńca znane były z dobrej obrony. Niestety nie wszyscy zawodnicy czują ten sposób gry, co widać zwłaszcza na przykładzie George’a Reese, który więcej czasu spędza na ławce, jest mniej efektywny i wyraźnie widać po nim tęsknotę do gry na lidera. Jednak per saldo zmiany wyszły drużynie na dobre, a wypada mieć nadzieję, że serie zwycięstw budują pewność siebie zawodników i zaprocentuje to w dalszym etapie rozgrywek.
ctb, 14.04.2012 r. godz. 17:42
Ostatnie derby w tym sezonie?
Choć sytuacja w tabeli dolnej grupy jest jasna i Akademicy są pewni awansu do playoff, to ostatni mecz eliminacyjny rozgrywany w Kurniku zapewnia sporą dozę emocji. Wszystko dlatego, że do Koszalina przyjeżdża drużyna Kotwicy Kołobrzeg, co oznacza następne derby w tym sezonie, czwarte między tymi drużynami. Na razie bilans jest korzystny dla kołobrzeżan, którzy nie przegrali z Akademikami we własnej hali 2 razy, a jedynie wyraźnie ulegli na Gwardii. Celowo piszę „nie przegrali” bo oba kołobrzeskie mecze były pojedynkami zaciętymi, które wygrać mogli i goście, i gospodarze. W obu meczach wynik był otwarty do końcowej syreny, a łączny bilans punktowy na korzyść Czarodziejów to tylko 4 punkty. Również w obu kołobrzeskich meczach ostanie rzuty należały do Marcina Dutkiewicza i oba nie doszły celu, w pierwszym meczu pozbawiając Akademików zwycięstwa, w drugim – dogrywki.
ctb, 11.04.2012 r. godz. 13:08
Przypieczętować awans
Akademicy przypominają stary kuter: zatonięcie mu nie grozi, płynie nawet sprawnie do celu, ale szyper musi się sporo nagłowić zanim znajdzie luz w sterach. Tak było w ostatnim meczu z AZS PW, tak było w poprzednich. Na szczęście szyper jest dobrym fachowcem i – okazuje się – odpowiednich narzędzi mu nie brakuje. Tylko dlaczego trzeba ich szukać niezależnie od siły wiatru?! Dzisiaj spodziewane są niezbyt silne z kierunku południowo-wschodniego ale po poprzednich zmaganiach można sądzić, że szyper i tym razem doświadczy emocji i irytacji.
ctb, 04.04.2012 r. godz. 18:07
Czwarte starcie akademickie
Piotr Pamuła zadebiutuje w barwach swej obecnej drużyny grając przeciwko poprzedniej. Taką niespodziankę przygotował na dzisiaj terminarz rozgrywek wraz z zatwierdzającą przejście zawodnika PLK. List czystości został wystawiony i licencja wydana dopiero po meczu ze Śląskiem i stąd dodatkowy podtekst najbliższego meczu Akademików. Niestety, obok wiadomości pozytywnej jest i negatywna: kontuzja LaMonta McIntosha jest na tyle poważna, że raczej wykluczony jest jego udział w obecnej fazie rozgrywek. Koszalińskiego rozgrywającego można spodziewać się w meczowym składzie dopiero w playoff (mało kto chyba wątpi, że AZS nie awansuje).
Dwa najbliższe spotkania rozgrywane są z drużynami zamykającymi ligową tabelę i trener Andrej Urlep postanowił. że będzie to dobra okazja do tego, by pozwolić zawodnikom dużo grającym na odrobinę odpoczynku, a innym – na większy udział w meczu. – Będziemy walczyć w każdym spotkaniu o odniesienie zwycięstw, bo tylko one dają gwarancję awansu – powiedział przed meczem trener koszalinian. Jednak wiadomo, że takie mecze mogą być okazją do spróbowania nowych rozwiązań, co szczególnie istotne jest wobec aktualnej sytuacji kadrowej zespołu. Nie zdziwię się jeśli ciężar gry spocznie na Pamule, chociaż obecność w 1. piątce Mateusza Biega uznam za dość odważne posunięcie koszalińskiego trenera.
ctb, 31.03.2012 r. godz. 15:56
Ważne zwycięstwo
Grając bez kontuzjowanego LaMonta McIntosha i ciągle niezatwierdzonego Piotra Pamuły, z dwoma statystami na ławce i z pozostającym nadal nie na swoim poziomie George'em Reese, Akademicy pokonali głównego pretendenta do awansu, w dodatku grając na jego terenie. Mecz ze Śląskiem Wrocław był ważny ze względów sportowych, bo pozwala jeszcze zachować cień nadziei na 7. miejsce po drugim etapie rozgrywek. Był również ważny ze względów pozasportowych, bo Wrocław to miasto, z którym jest mocno związany trener Andrej Urlep, w którym zdobywał mistrzowskie tytuły, w którym mieszka jego rodzina.

Akademicy przeważali przez 1. połowę, w której wypracowali sobie ośmiopunktową przewagę. Tę przewagę dużo łatwiej stracili i przed 4. kwartą tablica wskazywała remis. Później było jeszcze gorzej, bo w połowie kwarty Śląsk wyszedł na pięciopunktowe prowadzenie. Kilkadziesiąt sekund później, po motywacji trenerskiej przy ławce rezerwowych, Akademicy odrobili stratę i wyszli na prowadzenie, a koszykarskie szachy w końcówce rozstrzygnęli na swoją korzyść.
ctb, 28.03.2012 r. godz. 21:16
strona 1 ::. wszystkich 50 ::.
Z galerii magazynu A-Zet-eS
- Koszalin, 10.10.2009 r.
Zobacz całą
Kadra AZS-u
Sylwetka
Mateusz Bartosz
skrzydłowy
wzrost 202 cm

Rundy finałowe
ćwierćfinały:
3-2 Prokom-AZS
3-2 Trefl-Śląsk
1-3 Anwil-Turów
3-2 Zastal-Czarni

półfinały:
3-0 Prokom-Zastal
3-1 Trefl-Turów

o 3. miejsce:

0-0 Zastal-Turów

finał:
0-0 Prokom-Trefl

Liderzy zespołu
mecze PLK
średnie w sezonie 2011/2012

- 13,15

- 29:28

- 6,80

- 4,90

- 1,15

- 1,70
dorobek w PLK

- 2176

- 151

- 802

- 596

- 152

- 71
Ostatni mecz

Gdynia
02.05.2012 r. godz. 18:00
83 : 76
Tabele sezonu
2. etap - 1/6
1.
Prokom
10
1,80
2.
Trefl
34
1,74
3.
Anwil
34
1,65
4.
Zastal
34
1,62
5.
Czarni
34
1,59
6.
Turów
34
1,56
2. etap - 7/14
7.
Śląsk
38
63
8.
AZS
38
61
9.
Kotwica
38
56
10.
Siarka
38
55
11.
Polpharma
38
53
12.
PBG Basket
38
49
13.
AZS PW
38
48
14.
ŁKS
38
44
sezon zasadniczy
1.
Trefl
24
43
2.
Turów
24
41
3.
Czarni
24
41
4.
Anwil
24
41
5.
Zastal
24
39
6.
Śląsk
24
38
7.
AZS
24
35
8.
Kotwica
24
35
9.
Siarka
24
34
10.
Polpharma
24
32
11.
PBG Basket
24
32
12.
AZS PW
24
30
13.
ŁKS
24
26
Galerie sezonu
Teksty sezonu
|
|
|
|
|
|
|
Ostatnie zmiany oprogramowania 19.10.2011 r.
Odwiedziny magazynu dzisiaj - 187.
Projekt graficzny Sobol programowanie ctb
Magazyn od 24.4.2004 roku odwiedziło 1 067 208 czytelników.